Kończysz liceum, zdajesz maturę. Wreszcie spełniasz swoje marzenie i dostajesz się na medycynę. Okazuje się, że Twoje wysiłki się opłaciły. Nie poszły na marne długie godziny spędzone na rozwiązywaniu zadań z chemii i fizyki, ani pieniądze wydane na korepetycje. Jesteś w miejscu, o którym marzysz już od bardzo dawna, prawdopodobnie od momentu wyboru klasy o profilu biologiczno-chemicznym, a może nawet jeszcze dłużej. Gratulacje!

Kiedy początkowa radość z dostania się na wybraną uczelnię mija, w głowie każdego przyszłego studenta kierunku lekarskiego lub lekarsko-dentystycznego zaczynają pojawiać się pytania i wątpliwości. Czy aby na pewno sobie poradzę? Co z tego, że udało mi się zdać maturę z dobrym wynikiem, skoro wszyscy dookoła straszą, że na studiach medycznych trzeba uczyć się znacznie więcej? Czy w takim razie będę mieć czas na cokolwiek poza nauką? Czy stereotyp studenta medycyny zarywającego całe noce, żeby przygotować się do kolokwium jest prawdziwy? Pamiętam, że w wakacje poprzedzające rozpoczęcie studiów sama zadawałam sobie te i wiele innych pytań. Prawda jest taka, że nic nie było w stanie przygotować mnie na to, jak naprawdę wygląda studiowanie na uczelni medycznej.

Masz szczęście, jeśli w Twojej rodzinie lub wśród znajomych jest ktoś, kto studiuje ten kierunek, bądź jest już lekarzem. Wówczas możesz uzyskać wiele przydatnych informacji z pierwszej ręki i przygotować się psychicznie na to, co Cię czeka. Sytuacja wygląda nieco gorzej, jeżeli jesteś pierwszą osobą w twoim otoczeniu, która wybrała ten zawód. Niezależnie od tego, w której z tych dwóch sytuacji jesteś, to i tak pierwsze zderzenie ze światem medycyny nie jest ani szczególnie proste, ani przyjemne. Warto pamiętać, że nie tylko Ty przez to przechodzisz. Każdy, bez wyjątku, odczuwa stres przed pierwszymi zajęciami na uczelni, pierwszą wejściówką, kolokwium lub odpowiedzią ustną. I tak samo każdy, bez wyjątku na początku swojej przygody z medycyną popełnia przynajmniej kilka błędów, które sprawiają, że studia wydają się trudniejsze, niż są w rzeczywistości. Kiedy potem, po wielu latach patrzy się wstecz na te początki, człowiek łapie się za głowę i zastanawia, jak mógł w ten sposób myśleć i postępować. To naturalna kolej rzeczy, a początki po prostu bywają trudne.

Właśnie z tego powodu stworzyliśmy ten krótki poradnik, w którym zebraliśmy 6 najczęściej popełnianych błędów na pierwszym roku studiów. Każdy z nich został uzupełniony praktycznymi wskazówkami, co zrobić, żeby początki w świecie medycyny były choć trochę łatwiejsze i okupione mniejszym stresem. Artykuł ten kierujemy zarówno do osób, które dopiero rozpoczynają studia medyczne, jak i do tych, które mają już jakiś czas studiowania za sobą. Często bowiem zdarza się, że wymienione poniżej błędy są powtarzane, a złe nawyki utrwalane. W efekcie towarzyszą nam przez wiele lat. Na szczęście nigdy nie jest za późno, żeby zmodyfikować swoje przyzwyczajenia. Bez zbędnego przedłużania – zaczynamy!

6 najczęściej popełnianych błędów

1. Zgubny przerost ambicji

Początek studiów często wiąże się z ogromnymi ambicjami. Chcesz się dobrze przygotować do wszystkich zajęć i znać odpowiedź na każde pytanie – wszystko po to, żeby w przyszłości stać się dobrym lekarzem. Kiedy po raz pierwszy czytasz listę podręczników polecanych do poszczególnych przedmiotów, jesteś trochę przeraża ich ilość. Jednak wygrywa determinacja – chcesz się uczyć z najlepszych książek i nie wybierać drogi na skróty. W praktyce oznacza to zakup sporej ilości wielotomowych pozycji, które budzą grozę już samą swoją grubością. I o ile faktycznie warto mieć w domowej biblioteczce książki takie jak “Anatomia człowieka” Adama Bochenka czy atlas “Prometeusz”, jako sprawdzone źródła wiedzy, to istnieje cały szereg podręczników, na których przeczytanie zwyczajnie nie starczy Ci czasu.

Kilka pierwszych zajęć szybko zweryfikuje Twoje możliwości przyswajania wiedzy. Może się okazać, że materiału jest tak dużo, iż ledwo starczy Ci czasu, żeby go dokładnie przeczytać. A jak wiadomo, droga od jednego przeczytania do zapamiętania, a dalej usystematyzowania wiedzy jest bardzo daleka. W takiej sytuacji możesz zrobić dwie rzeczy. Pierwsza z nich to przedłużenie czasu nauki (często wiąże się to z nieprzespaniem nocy) i podjęcie próby zapoznania się z materiałem po raz kolejny. Z doświadczenia moich kolegów i koleżanek wiem, że ta metoda bardzo rzadko się sprawdza. Co z tego, że dokładnie przeczytasz kilkadziesiąt stron podręcznika, łącznie z informacjami napisanymi drobnym drukiem, jeśli następnego dnia nie będziesz w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytanie zadane przez asystenta? Ta metoda nie daje również gwarancji znajomości bardziej skomplikowanych zagadnień na kolokwium czy egzaminie. Często bowiem zdarza się, że kojarzysz sam fakt czytania o danej rzeczy, ale nie jesteś w stanie przypomnieć sobie szczegółów potrzebnych, żeby udzielić poprawnej odpowiedzi. W takich warunkach bardzo łatwo jest się zniechęcić i stracić motywację do dalszej pracy.

Na szczęście, jest też drugi sposób. Istnieją krótsze wersje podręczników do wielu przedmiotów, które można określić mianem opracowań. Zawierają w sobie wiedzę podstawową, którą absolutnie musisz przyswoić. Opisy są tam skrócone do minimum, za to zwykle umieszcza się w nich tabele i schematy ułatwiające naukę. Ucząc się z takich książek, masz szansę przeczytać cały materiał więcej niż raz, zrobić notatki, a następnie zająć się powtarzaniem, które jest kluczem do sukcesu. Dopiero wówczas, gdy poczujesz, że podstawy masz opanowane, a zostało Ci jeszcze trochę czasu, możesz otworzyć grubsze podręczniki w celu pogłębienia wiedzy. Oczywiście nie twierdzę, że każdy student musi uczyć się według podanego tutaj schematu. Jednak z doświadczenia mojej grupy studenckiej wiem, że zwykle jest to sposób, który przynosi najlepsze rezultaty, zarówno krótko, jak i długofalowo.

W tym miejscu warto również podkreślić, że nie musisz posiadać wszystkich polecanych do danego przedmiotu podręczników. Jeden lub dwa w zupełności wystarczą, żeby zdobyć potrzebną wiedzę. Wierz lub nie, ale kolejna książka do histologii będzie zawierać te same informacje, może tylko nieco inaczej przedstawione. Jeśli jednak specyfika przedmiotu wymaga dokupienia następnego podręcznika albo czujesz, że przydałoby Ci się jeszcze jedno źródło wiedzy, pomyśl o zakupie używanych materiałów. Książki medyczne są z reguły drogie, zastanów się więc, czy jest sens wydawać kilkaset złotych na coś, co będziesz traktować jako dodatkową pomoc do ewentualnego doczytania.

2. Traktowanie każdego błędu jako porażki

Sporo osób na pierwszym roku studiów patrzy na swoją edukację w sposób zero-jedynkowy. Czyli – albo uda mi się dostać dobrą ocenę na kolokwium, co oznacza, że w przyszłości będę świetnym lekarzem, albo nie zdam i czeka mnie poprawka, więc prawdopodobnie w ogóle się do tego nie nadaję. Z doświadczenia wiem, że bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę czarnych myśli i wyolbrzymiania popełnionych błędów. Zwłaszcza po okresie liceum, gdzie materiał do przyswojenia był nie tylko znacznie prostszy, ale również dużo bardziej przejrzysty i uporządkowany, niż ma to miejsce na studiach. W takich chwilach warto pamiętać, że oceny mówią Ci tylko, jaki jest Twój stan wiedzy dziś, a nie jaki może być jutro. Ucząc się na własnych błędach, masz szansę uzupełnić swoje braki i stale zyskiwać nowe umiejętności.

Każdy z nas musi nauczyć się studiowania medycyny, a początki często okupione są stresem, poprawkami i gorszymi ocenami. Trójka z jakiegoś kolokwium z anatomii lub histologii, a nawet konieczność poprawy nie oznacza, że będziesz złym lekarzem! Na późniejszych latach umknie Ci wiele szczegółów z wiedzy przyswojonej na pierwszym roku. Zaczną się natomiast nowe przedmioty i zajęcia kliniczne, podczas których będziesz mieć kontakt z pacjentem, co dużo bardziej przyda Ci się w późniejszej praktyce lekarskiej. Oczywiście, jeśli wybierzesz specjalizację zabiegową, anatomia będzie Ci potrzebna, ale szybko przekonasz się, że jest to wiedza, którą trzeba cały czas odświeżać. Nawet jeśli na początku studiów wiele razy powinęła Ci się noga – to o niczym nie świadczy i nie wyklucza Cię z żadnej specjalności.

Nabranie zdrowego dystansu wymaga czasu. Jedni uczą się tego szybciej, inni dłużej. Warto uświadomić sobie, że traktowanie każdego błędu jako porażki nie jest dobrą taktyką. Może to prowadzić jedynie do nadmiernego przejmowania się, a co za tym idzie – zwiększonego poziomu stresu. Oczywiście w sytuacji, gdy notorycznie zdarza Ci się nie przygotować się i nie zdajesz kolokwium za kolokwium, powinna zapalić Ci się czerwona lampka. Może to oznaczać dwie rzeczy. Albo nie poświęcasz nauce wystarczającej ilości czasu i za mało się starasz, albo uczysz się bardzo dużo, ale Twoje metody przyswajania wiedzy są nieefektywne (patrz: niżej). 

3. Nieefektywne metody nauki

Kolejnym błędem często popełnianym na studiach medycznych jest nieumiejętne zdobywanie wiedzy. Spójrzmy prawdzie w oczy, liceum nie przygotowuje do nauki medycyny. Po zdaniu matury i dostaniu się na uczelnię może Ci się wydawać, że wiesz, jak się uczyć, żeby bez problemu przyswoić materiał ze studiów. Nic bardziej mylnego. Dla większości studentów pierwsze dni nauki anatomii stanowią istny koszmar. Nagle okazuje się, że na następne zajęcia musisz znać nazwy wszystkich kości kończyny górnej i najdrobniejszych struktur, które się na nich znajdują, a to wszystko w dwóch językach. Pamiętam to uczucie, kiedy po raz pierwszy próbowałam się tego nauczyć. Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, a moją naukę w tamtym czasie najlepiej opisuje słowo – chaotyczna. Jedyną słuszną metodą wydawało się mozolne wbijanie sobie do głowy poszczególnych zagadnień. Nie korzystałam wtedy z żadnych dodatkowych pomocy, nie robiłam nawet notatek – uważałam, że szkoda marnować na to czas. I, pomimo że uczyłam się bardzo dużo, moje starania nie przynosiły oczekiwanych rezultatów.

Proste metody zwiększające efektywność

Początkowe próby nauki na studiach często tak wyglądają, ale nie zniechęcaj się. Grunt to znaleźć własne sposoby na skuteczne przyswajanie tak obszernego materiału. Niestety istnieje pewna grupa studentów, którzy jeszcze długo po skończeniu pierwszego roku nie wypracują metod efektywnego uczenia się. Wydaje im się, że korzystanie z dodatkowych pomocy to tylko strata czasu i niepotrzebne wydłużenie czasu nauki. Pamiętaj, że to tylko pozory. Poniżej znajduje się lista kilku prostych metod, które znacząco usprawniają proces zapamiętywania. Zapewne znasz większość z nich, ale niekoniecznie przyszło Ci do głowy, żeby wykorzystać je do nauki na studiach. Nadszedł czas, żeby się nad tym zastanowić 😉

 

  • Robienie notatek – najstarsza i jednocześnie jedna z najskuteczniejszych metod. Umiejętnie stworzone notatki stanowią idealną bazę do powtórek materiału bez konieczności ponownego wertowania podręcznika (oszczędność czasu!). Robienie ich wymaga jednak pewnej wprawy. Początkowo możesz mieć trudności z wyborem najistotniejszych zagadnień, co może skończyć się przepisywaniem dużej części materiału z książki. Jak łatwo się domyślić, takie notatki nie będą przydatne. Nie dość, że zrobienie ich zajmie bardzo długo, to jeszcze może okazać się, że nie starczy Ci czasu, żeby choć raz je przeczytać (w takiej sytuacji równie dobrze możesz ponownie zapoznać się z materiałem z podręcznika). Tworząc notatki, staraj się więc wybierać to, co naprawdę ważne i co pozwoli Ci powtórzyć podstawową wiedzę po zamknięciu książki. Z czasem nabierzesz doświadczenia i stanie się to dla Ciebie znacznie prostsze.

 

  • Notatki w wersji elektronicznej – część osób może uważać tę formę za wygodniejszą niż ręczne pisanie na kartce papieru. Nie jest to oczywiście metoda, która przypadnie do gustu każdemu. Głównym powodem może być męczenie się wzroku przy dłuższym siedzeniu przed komputerem. Mimo to metoda ta ma sporo zalet. Po pierwsze, takie notatki robi się znacznie szybciej. Po drugie, są przejrzyste i czytelne, nie ma więc obaw, że czegoś nie odczytasz, gdy wrócisz do nich po kilku tygodniach lub nawet miesiącach. Oprócz tego możesz je łatwo edytować – podkreślić wybrany fragment, dodać kilka zdań w odpowiednim miejscu, bądź usunąć niepotrzebne informacje. Szybko znajdziesz w nich to, czego potrzebujesz, korzystając z narzędzi do wyszukiwania. I wreszcie, takimi notatkami możesz bez trudu podzielić się ze swoimi znajomymi – wówczas twoje opracowanie ułatwi życie nie tylko Tobie, ale i innym studentom.

 

  • Fiszki – tę metodę można wykorzystać do nauki większości przedmiotów. Wystarczy na jednej stronie małej kartki papieru napisać wybrane zagadnienie, a na rewersie umieścić odpowiedź lub dłuższe objaśnienie. Jest to świetne urozmaicenie nauki, które jednocześnie pokaże Ci, ile naprawdę udało Ci się zapamiętać. Po zapoznaniu się z materiałem z książki lub prezentacji pozostanie Ci już tylko wygodnie usiąść, wziąć do ręki fiszki i postarać się samodzielnie odpowiedzieć na umieszczone na nich wcześniej pytania.

 

  • Zakreślanie – ten sposób należy do moich ulubionych. Nie wyobrażam sobie nauki bez podkreślania wybranych fragmentów w podręczniku lub notatkach kolorowymi zakreślaczami. Dzięki temu po przeczytaniu określonej partii materiału, możesz jeszcze raz przejrzeć każdą stronę, patrząc jedynie na zakreślone zwroty. Pozwala to na ekspresową powtórkę z możliwością ewentualnego doczytania rzeczy, które gorzej pamiętasz. Niestety metoda ta ma kilka wad. Jedną z nich jest fakt, że kiedy zakreślanie wejdzie Ci w nawyk, twoja nauka może stać się mechaniczna. Będziesz po prostu czytać daną partię materiału, zakreślając wybrane fragmenty i nie poświęcając temu więcej uwagi. Jeśli jednocześnie zrezygnujesz z robienia notatek, Twój mózg się nie uaktywni, a zapamiętywanie nie stanie się ani trochę prostsze. Jak łatwo się domyślić, metoda ta jest wówczas pozbawiona sensu – będzie to zakreślanie dla samego zakreślania. Co zrobić, żeby tego uniknąć? Nie rezygnować z innych form pomocy, takich jak sporządzanie notatek, fiszek lub map myśli. Zakreślanie najlepiej potraktować jako dodatkowe urozmaicenie nauki. Przykładowo, możesz w ten sposób zaznaczać słowa i krótkie fragmenty, do których wrócisz po przeczytaniu kilku akapitów i na podstawie których sporządzisz notatki. Przy tej okazji warto spróbować samodzielnie odtworzyć daną partię materiału, opierając się tylko na podkreślonym zwrocie. Innym minusem tej metody jest fakt, że pozakreślaną książkę będzie trudniej sprzedać. Jeśli zależy Ci, żeby odzyskać część pieniędzy za zakup podręcznika, zamiast zakreślaczy pomyśl o używaniu ołówka – pod koniec roku wystarczy go zmazać, a egzemplarz będzie niemal jak nowy.

 

  • Mapy myśli – jest to jedna z ciekawszych metod pozwalających na zwiększenie efektywności nauki. Opiera się ona na idei myślenia promienistego, według której zapamiętywane przez nas informacje tworzą ciągi skojarzeń. Właśnie w taki sposób skonstruowane są mapy myśli – na środku znajduje się kolorowy obrazek, od którego odchodzą grube gałęzie z najważniejszymi zagadnieniami w formie rysunków lub napisów. Od nich mogą odchodzić kolejne, cieńsze linie i tak aż do zakończenia danego ciągu skojarzeń. Innymi charakterystycznymi cechami map myśli jest ich przejrzystość, utrzymanie odpowiednich odstępów pomiędzy poszczególnymi elementami oraz duża ilość kolorów, które dodatkowo stymulują prawą półkulę mózgu. Tworzenie notatek w takiej formie pobudza kreatywność i ułatwia odtwarzanie informacji dzięki odwzorowaniu indywidualnego sposobu myślenia. Bez wątpienia jest to pracochłonna metoda, ale gdy już nabierzesz wprawy, Twoja nauka stanie się efektywniejsza, a Ty zyskasz więcej czasu. Jeśli natomiast nie masz pomysłu, jak samodzielnie przygotowywać mapę myśli od zera, dobrym pomysłem będzie skorzystanie z częściowo gotowych schematów. Tego typu rozwiązanie jest dostępne na platformie “Więcej niż LEK”. Otrzymasz tam album map myśli wraz z nagraniami audio, w których lektor poprowadzi cię przez wyobrażenie, dzięki czemu w Twojej głowie powstanie trwały obraz. Póki co platforma nie oferuje albumu map myśli dla studentów na początkowych latach, ale warto o tym pamiętać – być może skorzystasz z nich na późniejszym etapie edukacji.

 

  • Korzystanie z notatek innych osób – jeśli zdecydujesz się kupić materiały do nauki od studentów na wyższym roku, bardzo możliwe, że w zestawie otrzymasz ich pomoce naukowe – fiszki lub notatki. Oprócz korzystania z samodzielnie stworzonych materiałów, zyskasz możliwość zwrócenia uwagi na informacje, które ktoś inny uznał za istotne, a które Tobie z jakiegoś powodu umknęły. Taka dodatkowa pomoc jest bardzo przydatna, ponieważ oferuje spojrzenie na daną partię materiału z szerszej perspektywy.

Wszystkie przedstawione powyżej sposoby łączy jedna rzecz. Każdy z nich ma za zadanie ułatwić Ci powtórzenie przyswojonej wiedzy. To właśnie ono stanowi klucz do sukcesu. Nawet jeśli maksymalnie się skupisz i będziesz starać się zapamiętać wszystko podczas pierwszego zapoznawania się z materiałem, istnieje duże ryzyko, że na koniec w twojej głowie zostanie zaledwie ułamek całości. Krótko mówiąc, bez powtarzania Twoje wysiłki spełzną na niczym.

Plan pracy

Innym ważnym czynnikiem, który sprawia, że Twoja nauka nie przynosi oczekiwanych rezultatów jest brak odpowiedniej organizacji pracy. Wiele osób nie zastanawia się nad tym, ile czasu zajmie im opanowanie materiału na kolokwium czy egzamin – po prostu siadają i zaczynają się uczyć w dowolnie wybranym momencie. Nie wiedzą, ile godzin każdego dnia powinni poświęcić nauce, żeby ze wszystkim zdążyć. W efekcie często przez kilka pierwszych dni uczą się bardzo powoli i dokładnie, po czym nagle orientują się, że przy takim tempie pracy nie mają szans, żeby przeczytać całość materiału, a co dopiero powtórzyć zdobytą wiedzę. Rozwiązaniem tego problemu jest zaplanowanie, jak będzie wyglądać Twoja nauka. Warto poświęcić kilkanaście minut na to, żeby podzielić materiał na kilka sekcji, ustalić, jak długo zajmie Ci opanowanie każdej z nich, a następnie określić liczbę minut lub godzin w ciągu dnia, podczas których będziesz się uczyć. Bardzo ważne jest również, aby uwzględnić czas na powtórki. Najlepiej w proporcji 1 do 1. 😉

Niestety nawet idealny plan pracy okaże się mało przydatny, jeśli nie wyznaczysz sobie czasu na odpoczynek. Nietrudno zauważyć, że czasami osoby, które uczą się ciągiem przez cały dzień ostatecznie pamiętają mniej niż te, które intensywnie pracowały przez kilka godzin. Jest to związane z częstym rozpraszaniem się i skumulowanym zmęczeniem. Jeśli siadasz do nauki z nastawieniem, że będziesz uczyć się bez przerwy, bardzo szybko znajdziesz sobie wymówkę, by na chwilę odejść od książek. Odpisanie znajomej na wiadomość, telefon do rodziców albo szybkie przejrzenie portali społecznościowych – w teorii to wszystko zajmuje tylko chwilę, ale w połączeniu może trwać nawet kilka godzin. Dużo lepiej sprawdza się metoda pracy w określonych przedziałach czasowych. Spróbuj powiedzieć sobie “teraz będę uczyć się przez godzinę, a potem zrobię sobie 15-minutową przerwę”. Taka godzina (lub mniej, w zależności od twoich preferencji) pełnego skupienia z odłożonym na bok telefonem daje bardzo dobre efekty. W przerwie natomiast możesz zrobić coś, na co naprawdę masz ochotę bez wyrzutów sumienia – obejrzeć serial, zadzwonić do kogoś lub przygotować coś do jedzenia.

Mam świadomość, że utrzymanie takiego rygoru nie jest proste. Z pomocą przychodzą dostępne na rynku aplikacje na telefon komórkowy. Ciekawym przykładem jest Forest, który ma za zadanie zniechęcić cię do częstego sięgania po smartfona. W aplikacji sadzisz wirtualne drzewo i ustalasz czas, przez jaki chcesz pozostać skupiony. Od tego momentu nie możesz już korzystać ze swojego telefonu, ponieważ wyjście z programu automatycznie zabije twoją sadzonkę. Za zasadzenie drzewa otrzymujesz nagrody w postaci odznak i monet, za które możesz kupić kolejne rośliny. Dzięki swojej formie program ma charakter wciągającej gry, która motywuje do skupienia się na wykonywanej pracy. Co ciekawe, istnieje również rozszerzenie aplikacji na przeglądarkę internetową, które na takiej samej zasadzie odciąga od korzystania z internetu w trakcie nauki. Innymi przykładami programów ułatwiających koncentrację są: Focus To-Do, Pomodoro Smart Timer, StayFocused, SelfControl oraz Mindful Browsing.

Oprócz rozpraszaczy w postaci telefonu komórkowego lub internetu problemem mogą być także warunki panujące w twoim domu. W przypadku gdy mieszkasz z innymi domownikami, a każdy z nich zajmuje się czymś innym, w mieszkaniu będzie trudno o ciszę i spokój. A jeśli dodatkowo ktoś co chwilę puka do drzwi twojego pokoju, skoncentrowanie się na nauce stanie się praktycznie niemożliwe. W takiej sytuacji warto pomyśleć o zabraniu potrzebnych materiałów i udaniu się do biblioteki uniwersyteckiej. Z początku może Ci się wydawać, że to kiepski pomysł – dojazd na miejsce wiąże się ze stratą cennego czasu, a w domu masz przecież pod ręką wszystko, czego potrzebujesz. W rzeczywistości nauka poza domem potrafi przynieść wspaniałe efekty. W bibliotece panuje atmosfera skupienia, jest cicho, nic Cię nie rozprasza, a widok innych uczących się studentów motywuje do działania. Znam wiele osób, które początkowo były sceptycznie nastawione do nauki poza domem, ale zmieniły zdanie po kilku pierwszych próbach. Dlatego nie przekreślaj z góry tej metody 😉

Mówiąc o organizacji czasu pracy, należy jeszcze raz podkreślić jak ważne dla utrwalania zdobytych informacji są powtórki. Są one istotne nie tylko przy okazji nauki do konkretnego zaliczenia, ale również po dłuższym czasie. Przykładowo, gdy na późniejszych latach studiów na zajęciach będziecie omawiać przypadek pacjenta cierpiącego na jednostkę chorobową, o której uczono was dawno temu, warto skorzystać z tej okazji i w domu odświeżyć swoją wiedzę. Dzięki nauce na przykładzie konkretnego pacjenta zapamiętywanie będzie dużo skuteczniejsze. W taki sam sposób możesz również wykorzystać czas spędzony na praktykach wakacyjnych. Oczywiście nauka w trakcie wakacji nie należy do najprzyjemniejszych czynności, ale zazwyczaj wystarczy tylko kilka dni, żeby przeczytać swoje najważniejsze notatki i tym samym lepiej przygotować się na nadchodzący rok akademicki. Pomyśl o tym jako o dobrej inwestycji w przyszłość. Regularne odświeżanie wiedzy (również w okresie wakacyjnym) spowoduje, że wraz z upływem kolejnych miesięcy będziesz potrzebować coraz mniej czasu na przyswojenie podobnej ilości materiału. W przeciwnym razie może się okazać, że pewnych rzeczy będziesz uczyć się kilka razy od nowa w różnych odstępach czasu, ponieważ nie wytworzą trwałego śladu w twojej pamięci. Stanowi to jedną z głównych różnic pomiędzy studentami, którym z biegiem czasu studiowanie przychodzi z coraz większą łatwością, a tymi, którym jest coraz trudniej.

4. Niekorzystanie z pomocy innych

Innym błędem często popełnianym przez studentów pierwszego roku jest ślepa wiara w to, że sami poradzą sobie ze wszystkim najlepiej. Nie widzą potrzeby korzystania z pomocy innych, nie przeglądają forów internetowych i nie dzielą się swoimi doświadczeniami z grupą studencką. Sama należałam do tego grona – wydawało mi się, że czytanie rozmów dotyczących zbliżającego się kolokwium tylko niepotrzebnie mnie zestresuje. I choć faktycznie, zagłębianie się w rozbudowane dyskusje na temat tego, która odpowiedź na dane pytanie może być poprawna nie ma większego sensu, to całkowite zamknięcie się na kontakt z innymi studentami jest dużo gorszym pomysłem. 

Uważam, że warto korzystać ze wsparcia osób, z którymi studiujesz. Mam tutaj na myśli zarówno wymianę doświadczeń z rówieśnikami, jak i pytanie o pomoc starszych kolegów i koleżanek. W pierwszym z tych przypadków, najlepiej będzie jeśli znajdziesz grupę kilku zaufanych znajomych. W takim gronie możecie dzielić się ze sobą swoimi przemyśleniami, wspierać się w trudniejszych chwilach oraz sprawdzać swoje postępy w nauce. Nic nie potrafi tak skutecznie zmotywować do dalszej pracy jak informacja o tym, jak dużo materiału przerobił Twój znajomy – pod warunkiem oczywiście, że nie będziecie próbować się wzajemnie zestresować. 😉 Oprócz tego możecie również wspólnie ustalić, które zagadnienia są najważniejsze i mają największą szansę pojawić się na kolokwium, a co za tym idzie, powinny zostać przerobione z większą starannością. Dobrym pomysłem jest także omawianie pytań, które pojawiły się na egzaminie w poprzednich latach – w większym gronie z pewnością uda wam się znaleźć odpowiedź nawet na najtrudniejsze z nich.

Równie ważne jest czerpanie z wiedzy i doświadczenia studentów na wyższych latach. Nie sposób przecenić znaczenia wskazówek udzielonych przez osoby, które już przeszły przez wszystko, z czym się teraz zmagasz. Jeśli póki co nie było okazji, żeby poznać kogoś takiego, nic nie szkodzi! Wystarczy, że dołączysz do forum studenckiego wyższego rocznika i tam poszukasz odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Innym sposobem jest zakup używanych podręczników – spotkanie w celu przekazania książek jest idealnym momentem, aby dowiedzieć się wielu przydatnych rzeczy na temat przedmiotów na pierwszym roku studiów. O co tak właściwie pytać starszych kolegów i koleżanki? Dla mnie najbardziej pomocne były wskazówki dotyczące tego, z jakich książek najlepiej się uczyć, które pytania przed egzaminem przerobić oraz czego wymagają poszczególni asystenci. Pozwoliło mi to lepiej przygotować się nie tylko na czekające mnie testy i kolokwia, ale również na to, co spotka mnie na zajęciach z nowych przedmiotów.

Niezadawanie pytań

W kontekście niechętnego korzystania z pomocy innych osób, należy wspomnieć o jeszcze jednym związanym z tym aspekcie. Polscy studenci bardzo rzadko zadają pytania swoim nauczycielom. Z czego to wynika? Zwykle wiąże się to z przeświadczeniem, że zadając pytanie, pokażesz swoją niewiedzę. Uważasz, że Twoim obowiązkiem było dokładne zgłębienie danego zagadnienia, ponieważ uczono Was o tym kilka miesięcy (lub lat!) temu albo ktoś kiedyś Ci o tym wspominał. Obawiasz się więc, że spytanie o coś, co dla innych może być oczywiste, postawi Cię w złym świetle i narazi na dezaprobatę ze strony asystenta oraz pozostałych studentów. W większości przypadków obawy te są zupełnie nieuzasadnione. Wręcz przeciwnie, Twoja dociekliwość zostanie odebrana jako zainteresowanie przedmiotem, a Ty zyskasz naprawdę wiele, zadając pytanie bardziej doświadczonej osobie. Ja sama wiele razy rezygnowałam z tej możliwosci i decydowałam, że poszukam odpowiedzi na własną rękę, w książkach lub internecie. Niestety często nie udawało mi się całkowicie rozwiać swoich wątpliwości (dany temat był pomijany w podręczniku lub przedstawiony w sposób trudny do zrozumienia), a inni studenci wcale nie wiedzieli więcej ode mnie. Gdybym zadała pytanie w trakcie zajęć, prawdopodobnie od razu otrzymałabym odpowiedź (a przy okazji otrzymaliby ją również inni). Mogłabym też upewnić się, czy dobrze ją rozumiem lub poprosić o przykłady obrazujące dane zagadnienie. Nie zapominaj, że niemal każdy nauczyciel, którego spotkasz na studiach był kiedyś na Twoim miejscu. Pomijając więc kilka wyjątków, większość z nich z chęcią odpowie na twoje pytania, a czasem nawet podpowie, jak łatwiej zapamiętać dane informacje.

5. Napędzanie wzajemnego strachu

Kolejny błąd można określić jako uniwersalny, ponieważ dotyczy wielu różnych etapów edukacji, nie tylko studiów medycznych. Chodzi tutaj o napędzanie wzajemnego strachu. Jestem przekonana, że każdy przynajmniej raz w życiu w tym uczestniczył, bądź przynajmniej był obserwatorem takiej sytuacji. Przed ważnym kolokwium lub egzaminem często zdarza się, że chcesz podzielić się swoimi obawami z innymi studentami. Niestety zamiast wesprzeć się i pocieszyć, zaczynacie wzajemnie się stresować, wymieniając, jak dużo materiału już przerobiliście albo jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Cytujecie trudne pytania z poprzednich lat, na które nie udało wam się znaleźć odpowiedzi. Snujecie teorie na temat tego, co może pojawić się na egzaminie w tym roku. I ostatecznie, tracicie czas na zamartwianie się, podczas, gdy moglibyście wykorzystać go na powtarzanie materiału lub przerobienie trudniejszych zagadnień. Nie zrozum mnie źle – warto mieć osoby zaufane, z którymi można omówić pewne zagadnienia i sprawdzić swoje postępy w nauce, ale branie sobie do serca wszystkich zasłyszanych opinii i porad nie przyniesie żadnych korzyści. Trzymaj się więc blisko osób, z którymi jesteś w stanie skonsultować swoje wątpliwości bez dodatkowej porcji stresu i niepotrzebnego wywierania na sobie presji. Znajomi, którzy pasują do Twojego stylu nauki i motywują Cię do dalszej pracy są prawdziwym skarbem.

Podobnie jest z grupami studenckimi na portalach społecznościowych. W większości przypadków są one przydatne – można tam znaleźć materiały dodatkowe, opracowania czy też odpowiedzi na pytania z poprzednich lat. Niestety trzeba uważać, żeby nie dać się wciągnąć w przedłużające się dyskusje pod niektórymi postami. Nie wszyscy studenci dzielą się z innymi informacjami znalezionymi w podręcznikach lub na wiarygodnych stronach internetowych. Czasem zdarza się, że ktoś usłyszał o czymś “kiedyś, gdzieś, od kogoś” i prezentuje to innym jako sprawdzoną wiedzę. Trzeba więc być ostrożnym i nie traktować poważnie wszystkich przeczytanych na forum informacji. Poza tym w przypadku długich rozmów, w których każdy podaje inną odpowiedź na zadane pytanie i inaczej ją argumentuje, wyciągnięcie jakichkolwiek wniosków jest praktycznie niemożliwe. Tylko niepotrzebnie Cię to zestresuje i zniechęci do dalszej nauki. Dużo lepiej jest wylogować się z portalu społecznościowego i poszukać informacji na własną rękę. Jeśli podręczniki i prezentacje Ci nie wystarczają, warto w pierwszej kolejności zajrzeć na portale medyczne dedykowane lekarzom. Oto kilka przykładów tego typu stron: mp.pl – medycyna praktyczna, MEDtube.pl – biblioteka filmów medycznych, esculap.com oraz UpToDate. Dostęp do nich jest bezpłatny po zarejestrowaniu się dla studentów większości uczelni. Innym sposobem jest szukanie informacji w języku angielskim w publikacjach naukowych np. za pośrednictwem strony PubMed – wyszukiwarki artykułów w internetowych bazach danych, obejmujących różne dziedziny medycyny oraz nauki biologiczne. Nie zapominajmy również o portalu Więcej niż LEK, który zawiera treści przeznaczone dla osób od piątego roku studiów wzwyż. Jest on co prawda płatny, ale w dostępnych na nim pokojach nauki przedmiotów klinicznych studenci mogą zadawać pytania zespołowi moderatorskiemu, który codziennie opracowuje profesjonalne odpowiedzi. Korzystając z wymienionych tutaj metod, znalezienie odpowiedzi na nurtujące Cię pytania stanie się dużo prostsze i szybsze.

6. Zaniedbywanie czasu wolnego

Nauka to nie wszystko. W teorii wiedzą to wszyscy. Niestety w praktyce niektórzy, zwłaszcza na początku studiów, mają tendencję do poświęcania każdej chwili na naukę, całkowicie zaniedbując swój czas wolny. Jeśli masz wyrzuty sumienia ilekroć zajmujesz się czymś innym niż medycyna, zapewne należysz do tej grupy. Efekt takiego postępowania może być tylko jeden – spadek efektywności i brak motywacji. Na początku studiów może Ci się wydawać, że musisz uczyć się jak najwięcej, żeby osiągnąć dobre wyniki, a każda chwila spędzona w inny sposób jest zmarnowana. Nie tędy droga! Naprawdę dobre wyniki można osiągnąć stosując się do reguł tzw. work-life balance – koncepcji, której podstawowym założeniem jest znalezienie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym. W przeciwnym razie grozi Ci wypalenie zawodowe jeszcze przed skończeniem studiów i faktycznym rozpoczęciem pracy.

W ramach utrzymania równowagi pomiędzy życiem naukowym a prywatnym dobrze jest codziennie znaleźć trochę czasu dla siebie. W perspektywie tygodnia powinno uzbierać Ci się przynajmniej kilka godzin, które przeznaczysz na to, na czym najbardziej Ci zależy. Istotne jest to, żeby obie wymienione powyżej sfery życia przynosiły Ci satysfakcję i służyły realizacji podstawowych celów. Jedni będą poświęcać swój wolny czas na rozwijanie pozamedycznych zainteresowań – np. uprawianie sportu, czytanie, podróżowanie, chodzenie do kina lub teatru. Inni skupią się bardziej na życiu towarzyskim – spotkaniach z rodziną, znajomymi czy partnerem. Jeszcze inni postarają się połączyć wszystkie te elementy ze sobą, a ich tydzień będzie wypełniony różnorodnymi aktywnościami. Niezależnie od tego, jakie są Twoje wartości, celebrowanie czasu wolnego jest kluczowe dla dobrego samopoczucia i utrzymania odpowiedniego poziomu motywacji. Umożliwia również nabranie zdrowego dystansu do nauki i do pracy, którą będziesz wykonywać w przyszłości.

Umiejętne zarządzanie własnym czasem przyda Ci się nie tylko na pierwszym roku, ale również na późniejszych latach. Okaże się to szczególnie istotne na samym końcu studiów, gdy zaczniesz przygotowywać się do LEK-u (Lekarskiego Egzaminu Końcowego). Pamiętaj, że nie da się pozostać maksymalnie skupionym i skutecznie uczyć się do egzaminów, jeśli nie pozwalasz sobie nawet na chwilę odetchnąć. Wśród rzeczy, którymi możesz zająć się w wolnym czasie na szczególną uwagę zasługuje aktywność fizyczna. Na studiach na co dzień wykonujesz głównie pracę umysłową, mobilizując swój mózg do zwiększonego wysiłku. Sport pozwala oderwać myśli od nauki i pobudza ciało do działania. W efekcie po treningu możesz na świeżo i z nową energią podejść do nauki, a Twoje możliwości przyswajania wiedzy zwiększają się. Nie ma lepszego sposobu, aby naładować baterie na kolejne godziny pracy umysłowej. Warto również pamiętać, że wykonując zawód lekarza będziesz wielokrotnie przypominać swoim pacjentom o konieczności prowadzenia zdrowego stylu życia, którego nieodłącznym elementem jest aktywność fizyczna. Dobrze więc dawać dobry przykład swoją postawą i promować zdrowe nawyki. 

Mówiąc o czasie wolnym nie sposób nie wspomnieć o wydarzeniach organizowanych dla studentów. Mam tutaj na myśli m.in. imprezy studenckie, które stanowią doskonałą okazję nie tylko do zintegrowania się z rówieśnikami, ale również do nawiązania nowych znajomości, np. z osobami studiującymi na wyższych latach. Oprócz wydarzeń nastawionych typowo na zabawę, organizowane są także różnego rodzaju spotkania w ramach działalności kół naukowych bądź organizacji studenckich. Wzięcie w nich udziału to dobry sposób, żeby zorientować się, co w medycynie interesuje Cię najbardziej i zweryfikować swoje wyobrażenia o danej dziedzinie. Oczywiście na pierwszym roku nikt nie oczekuje od Ciebie, że zaangażujesz się w pracę na rzecz konkretnego koła lub organizacji (chyba że tego chcesz ;)), możesz więc na spokojnie uczestniczyć w wielu różnych spotkaniach. Być może dzięki temu uda Ci się wybrać coś, czym zajmiesz się na kolejnych latach studiów.

Podsumowanie

To naturalne, że początki bywają trudne. Każdy z nas kiedyś przez to przechodził. Patrząc na pierwszy rok studiów z perspektywy czasu, mogę śmiało powiedzieć, że wiele rzeczy, które wtedy wydawały mi się skomplikowane i nie do przejścia, na późniejszym etapie stały się dużo prostsze. Z Tobą będzie podobnie, nawet jeśli póki co trudno Ci w to uwierzyć. Najważniejsze to pozwolić sobie popełniać błędy. Kilka gorszych ocen na pierwszym roku studiów nie rzutuje na to, jaką wiedzę zdobędziesz w kolejnych miesiącach, ani na to jakim będziesz lekarzem w przyszłości. Co więcej, ucząc się na popełnionych błędach, szybko wypracujesz własne metody efektywnej nauki i zaczniesz osiągać lepsze wyniki. Z czasem przyzwyczaisz się również do ilości wiedzy koniecznej do przyswojenia na studiach medycznych oraz tempa, w jakim należy to robić.

Mam nadzieję, że przeczytanie tego krótkiego poradnika pomogło Ci uświadomić sobie, co czeka Cię na pierwszym roku studiów medycznych. Przedstawiliśmy w nim szereg trudności, które możesz napotkać na swojej drodze oraz praktyczne sposoby, jak sobie z nimi radzić. Nawet jeśli nie uda Ci się ustrzec przed częścią z nich, nic nie szkodzi! Nauczą Cię one, jak lepiej radzić sobie w podobnych sytuacjach w przyszłości. Po kilku pierwszych miesiącach być może nawet zapomnisz o rzeczach, które początkowo stanowiły dla Ciebie problem. Odłóż więc zamartwianie się na bok i postaraj się wyciągnąć z tych studiów jak najwięcej się da.

Powodzenia! 🙂